IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Marcin Kaczmarski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marcin Kaczmarski

avatar

Male Liczba postów : 24
Skąd : Legnica
Kierunek : malarstwo
Multikonta : Grze, Włodek

PisanieTemat: Marcin Kaczmarski   14/5/2012, 20:56


Marcin Kaczmarski

Pójść na tory z tą dziewczyną, która rozkład zna na pamięć.


Imię/imiona: Marcin Antonin
Nazwisko: Kaczmarski
Data urodzenia: 4 lipca 1983
Miejsce urodzenia: Kielce
Miejsce zameldowania: Legnica

Uczelnia: Akademia Sztuk Pięknych
Kierunek: malarstwo
Rok: III
Tryb: dzienne
Stypendium: -

Piętro akademika: parter
Numer pokoju: 07

Praca: Muzeum Narodowe we Wrocławiu - po zajęciach lub w weekendy opowiada o wystawie polskiej sztuki nowoczesnej, przejmując również czasami obowiązki przewodników po innych częściach muzeum, gdzie odbywał praktyki studenckie i po obronie pracy licencjackiej został przyjęty już na pełnoprawne stanowisko


Biografia

Urodzony czwartego lipca. Brzmi dumnie, nawet jeśli urodzony w Kielcach jako syn najprzeciętniejszych ludzi świata, a nie w Waszyngtonie jako syn pary prezydenckiej. Kiedy Marcin miał cztery lata, w kamienicy w centrum miasta, gdzie znajdowało się przejściowo i awaryjnie mieszkanie państwa Kaczmarskich wybuchł pożar. Ogień odciął im wszystkie drogi ucieczki i godzinę spędzili pewni, że niebawem spłoną żywcem. Marcina od tamtego czasu prześladowały koszmary, w których on lub jego rodzice ginęli w płomieniach. Kolejne lata jednak upływały bez większych rewelacji, aż do świąt Bożego Narodzenia w roku 1998, kiedy to Marcinowi to, co przemawiało do niego od jakiegoś czasu, kazało dwie godziny po zakończeniu wigilijnej kolacji znaleźć coś dostatecznie ostrego i podciąć sobie żyły. Tylko pamiętaj, głęboko i zdecydowanym ruchem, wtedy na pewno ci się uda i wszystko będzie dobrze. Zobaczysz, będzie cudownie, wszystkim będzie lepiej, kiedy znikniesz z tego świata, wszyscy będą mieli cię z głowy, ja i ty również. Takim oto sposobem po raz pierwszy i nieostatni wylądował z hukiem na oddziale psychiatrycznym, a zdołał tego dokonać, bo jednak przestraszył się ilości krwi i zrobił w domu wielki raban, budząc przy okazji połowę sąsiadów, którzy z zainteresowaniem oglądali jego odjazd karetką w świat szeroki. Kolejne dwa miesiące były jednym wielkim horrorem z widokiem na martwy ogród w kratkę. Rodzice w tym czasie pojawili się raz, żeby zakomunikować mu, że dyrektor jego szkoły zastanowi się, co z nim zrobić. Głos, a raczej w tym momencie już cały ich chór, nie opuszczał go ani na chwilę, uniemożliwiając wszystko, co tylko się dało. Na czele z życiem. Mimo wszystko Marcin był mocno związany z matką, więc kiedy w domu nikt nie miał zamiaru odbierać telefonu, gdy udało mu się namową lub przemocą wymusić możliwość zadzwonienia tam, zaalarmował jej siostrę. Ciocia Wiki przejechała pociągiem pół Polski, bijąc przy tym wszystkie znane rekordy prędkości, żeby się z nim zobaczyć, chociaż miesiąc wcześniej zmarł jej mąż, o czym Marcin nie miał nawet pojęcia. Pozbierała się w trybie ekspresowym i z dziwnych powodów uparła się, że musi teraz, natychmiast zrobić coś, co pomoże siostrzeńcowi chociaż w najmniejszym stopniu. Chętnie zgodził się na wyjazd do Legnicy, skoro rodzice nie chcieli go nawet widzieć. Jakoś skończył jedną, drugą szkołę, jakoś zdał maturę, po drodze parokrotnie próbując targnąć się na swoje życie, chociaż najlepsi wrocławscy specjaliści próbowali z nadludzką determinacją doprowadzić go do względnego stanu. W tym czasie przyciągał toksycznych ludzi. Toksyczne dziewczyny, które interesowało jego szaleństwo i nie chciały słuchać o tym, że tak naprawdę nic w tym fascynującego, że po prostu boli w każdy możliwy sposób i tyle. Toksycznych 'przyjaciół', którzy odbierali mu resztki energii. Pomaturalne trzy lata zamiast na wymarzonych studiach na ASP, spędził w szpitalu, gdzie nie był w stanie stworzyć niczego. NICZEGO. Nawet kretyńskiego obrazka na kretyńskich zajęciach dla psycholi. Mimo wszystko ma powody, żeby dobrze wspominać ten okres, ponieważ w końcu znalazł się lekarz, który był w stanie cokolwiek w jego sprawie zrobić. I tylko dzięki temu panu, przypominającemu raczej podstarzałego, przepitego rockmana niż poważnego pana doktora, Marcin był w stanie po tych trzech latach zacząć studia i mniej więcej ogarnąć, co się z nim dzieje. Od tamtego czasu ataki miewa coraz rzadziej i żyje właściwie normalnie, jeśli nie liczyć tego, że jest Taki Jakiś Dziwny.


Charakter

Oczywistym jest, że sporą część jego osobowości ukształtowała choroba i choćby bardzo się starał, nie jest w stanie temu zaprzeczyć. Od jakiegoś czasu nie ma już nawet ambicji, żeby wyrzekać się wpływu paru ładnych lat swojego życia, które uczyniły go tym, kim jest. A jest całkiem sympatycznym człowiekiem, którym jednak wstrząsają najróżniejsze lęki, obawy i wątpliwości w częstotliwości zdecydowanie wyższej, niż w przypadku przeciętnego Kowalskiego. Marcin nie chce dla nikogo źle, próbuje nawet nie mieć żalu do rodziców, chociaż to nieszczególnie mu się udaje. Jest zmienny i rozchwiany, jednak nie wynika to z jego braku zdecydowania lub chęci manipulowania otaczającymi go ludźmi, ale po prostu nie do końca potrafi kontrolować swoje emocje i zachowania. Nie jest jednak agresywny, nie krzyczy i nie robi awantur. Ale nie można również nazwać go biernym, choć nie należy do najbardziej aktywnych. Kiepsko idzie mu opowiadanie o sobie i swoich emocjach, jednak tę umiejętność dzielnie próbował zdobyć przez kilka ostatnich lat, z sukcesami, co prawda mało spektakularnymi, ale wciąż jednak sukcesami. Marcin w ogóle jest mało spektakularny i efektowny, po prostu sobie żyje, istnieje, myśli, walczy, oddycha i czuje. Większość z tych czynności wykonuje w odosobnieniu, jak na zawodowego odludka przystało. Uśmiecha się rzadko, jednak zawsze szczerze, ponieważ absolutnie nie potrafi kłamać, w żaden sposób i w żadnej sprawie. Jest introwertykiem i wszystkie swoje emocje upycha w sobie, w Marcinie, ale w niektórych sytuacjach potrafi na fali entuzjazmu okazać się całkiem przyjemnym i niemrukowatym stworzeniem. Idealnym przykładem jest tu praca, gdzie spotykając każdego dnia nowych ludzi, jest w stanie pokazać im swoją pasję i zarazić nią, nawet jeśli tylko i wyłącznie do chwili opuszczenia budynku przez zwiedzających. Długo był pewny, że jest depresyjnym i nieszczęśliwym pesymistą, z góry skazanym na porażkę, jednak później sam przed sobą musiał przyznać, że jest jednak depresyjnym i nieszczęśliwym optymistą, który będzie o siebie walczył do upadłego. Bo w sumie całkiem lubi siebie, lubi wychodzić powoli na prostą.


Studia

ASP przy jego talencie nie było niczym dziwnym, jednak choćby bardzo chciał, nie był w stanie zacząć studiów jako dziewiętnastolatek. W końcu przez kilka lat nie zanurzył pędzla w farbie. W tym czasie jednak próbował jakoś studiować historię sztuki, nie bez mocnych turbulencji, ale jednak, udało się i w poprzednim roku akademickim obronił pracę magisterską. Na ASP czuje się świetnie i doskonale daje sobie radę, zarówno w kwestiach teoretycznych (czemu w zasadzie trudno się dziwić, biorąc pod uwagę jego pierwsze studia), jak i praktycznych. Jest jednym z tych artystów, którzy inspirację znajdują dosłownie wszędzie, dlatego bez problemu zalicza kolejne zadania i spełnia się w tym, co robi.


Rodzina

Rodzice - Małgorzata (50) i Tomasz (56) Kaczmarscy. Marcin nie widział się z nimi od kilku lat, oni też nieszczególnie wyrażają chęć na spotkanie z synem. Tym lepiej dla niego, może szczerze wierzyć w to, że rozumieją swój błąd i po prostu boją się jego potencjalnej nienawiści. Pewnie tak nie jest, a dla Najważniejszych Na Świecie Sąsiadów Marcin wciąż jest piętnastolatkiem-psycholem, który wzbudził w środku nocy sensację, podcinając sobie żyły po wigilijnej kolacji. Był ich ukochanym synkiem, dopóki spełniał oczekiwania i chodził jak szwajcarski zegarek.
Ciocia-mama - Wiktoriana Koryncka (43), siostra matki. Ciocia Wiki jest osobistym zbawicielem Marcina. Przefrunęła na skrzydłach sieci trakcyjnej pół Polski tylko po to, żeby w syfiastym podkieleckim psychiatryku przytulić go i zapewnić, że wszystko będzie dobrze, kiedy rodzice nieszczególnie palili się do tego. Jest jedyną tak naprawdę bliską Marcinowi osobą, jeśli mowa o rodzinie. Jej mąż zmarł w bardzo młodym wieku zaledwie dwa miesiące przed tym, jak z rodzicielskim błogosławieństwem zabrała do siebie siostrzeńca i zapewniła mu wszystko, czego w tej konkretnej chwili potrzebował. Ciocia Wiki twierdzi, że już lepiej daliby jej na imię Kolumna, skoro i tak przedstawiając się wzbudza falę uśmieszków.


Zainteresowania

Sztuka czynna i bierna pod każdą postacią. Teoretycznie najlepiej czuje się w realizmie i wszystkich późniejszych stylach. Oprócz tego parę tak przyziemnych spraw jak motoryzacja, muzyka, czy kino. Ze sportu to najchętniej oglądanie snookera na Eurosporcie.


Ciekawostki

Pali dwie paczki fajek dziennie i nie ma szans rzucić, bo nikotyna utrzymuje jego umysł względnie w ryzach i ten nie wypluwa z siebie niekończącego się strumienia urojeń. Za popielniczkę służy mu szklanka z wodą i jest w stanie przejść siedem pięter, żeby ktoś pożyczył mu zapalniczkę, bo nigdy nie miał własnej.
Robi genialne desery, ale nie tyka się kuchenki gazowej, chociaż gotuje całkiem nieźle. Na ognisku też nikt go raczej nie zobaczy.
Nie lubi ciężkiej muzyki, dwie metalowe piosenki i poziom Marcinowej nerwowości skacze o tysiąc procent.
Ma prawo jazdy i uwielbia jeździć samochodem, czym wywołuje zgrozę (a w najlepszym wypadku zdziwienie) na twarzach rozmówców, którzy wiedzą o jego chorobie.
Teraz nie może nawet patrzeć na prace Salvadora Dali, ponieważ na psychotropowym haju powielał je całymi dniami, robiąc sobie przerwy jedynie na sen od czasu do czasu.
Jego drugie imię jest pomyłką pani z urzędu. Miał być Marcinem Antonim.
Praktycznie nie korzysta z komputera, sprawdza tylko wiadomości i facebooka albo działa na swojej stronie internetowej.

Orientacja: bi
Religia: ateista


Ville Valo

Młodość, wolność, beztroska. WrocLove!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -




i tylko kiedy czerń chorągwi gdzieś poprzedzał krzyż
w przecznicę pierwszą z brzegu gnał co sił

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Marcin Kaczmarski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
IMPROVE! :: MIESZKAŃCY :: -
Skocz do: