IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Klub muzyczny "Weekend"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kierowniczka
Admin
avatar

Female Liczba postów : 327
Wiek : nieznany, ale wygląda na tysiąc
Piętro : wszystkie
Skąd : z dna piekieł
Kierunek : czapialstwo stosowane

PisanieTemat: Klub muzyczny "Weekend"   12/4/2012, 13:39

* * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://improve.forumpolish.com
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   9/6/2012, 19:18

Sądząc z wywartego na chłopaku wrażenia, nie pomyliła się co do wyboru stroju. Miała ochotę roześmiać się w głos, gdy maślanym wzrokiem wgapiał się w jej dekolt. Próbował się jednak opanować, za co była mu wdzięczna. Narzuciła na siebie prostą czarną marynarkę i wyprowadziła ich z pubu.
Strach myśleć, co by się zdarzyło, gdyby przypadkowo nakazała mu czekać na nią pod klubem... Mimo, że to droga prosta i w jednym kierunku cały czas, najpewniej by się zgubił. Pierwsze dni w nowym mieście muszą być straszne. Na szczęście ona została we Wrocławiu i z trafieniem dokądkolwiek nigdy nie miała problemu. Szlag ją ogarnął za każdym razem, gdy sobie przypominała, jaka możliwość przeszła jej przed nosem, ale za to się będzie wściekać na byłego, gdy go tylko zauważy. Miał szczęście, ukrył to przed nią na ponad rok...
Kiedy dotarli na miejsce, z uśmiechem poprowadziła Tomka tylnym wyjściem. Kochane katakumby... To zacne miano nosi plątanina korytarzy łączących dwa kluby - Liverpool z Łykendem. Nikt nie jest w stanie się w nich połapać, o ile nie przeszedł tą samą trasą kilkanaście razy. A jeśli już się zgubi... Lepiej nawet nie myśleć. Karolinie zdarzyło się to tylko raz, ale odnalezienie wspomina bardzo sympatycznie. Nawet za bardzo.
- Podoba ci się muzyka? - spytała, wsłuchując się w znane brzmienie. Już dawno nie była na jakimś porządnym koncercie, naprawdę. Teraz do szczęścia pozostało jej tylko nie zgubić Tomka gdzieś w klubie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   9/6/2012, 19:31

Chociaż każdy rozsądny człowiek w takiej sytuacji przez całą drogę uważałby, gdzie, którędy i dokąd idzie, żeby w razie czego wiedzieć, jak wrócić, Tomek cały ten czas poświęcił na rozmowę z Karoliną, oczywiście pełną docinków, oraz na (od czasu do czasu!) przyglądanie się jej walorom estetycznym, a tu akurat było co podziwiać. Dlatego też spacer upłynął mu zdecydowanie szybciej, niż się spodziewał, a kiedy dziewczyna obwieściła, że są na miejscu, rozejrzał się roztargniony, jakby zupełnie nie miał pojęcia, jak się tu znalazł. A kiedy poprowadziła go jakimiś korytarzami, zaczął się zastanawiać, czy na pewno są w klubie i czy ona nie ma jakichś skłonności do kanibalizmu, morderstwa, wampiryzmu, dewiacji itepe, itede i tylko stłumiona muzyka, w kierunku której zmierzali, odrobinę go uspokajała. W końcu dotarli do celu. Kamień z serca.
Postali chwilę w tłumie, kontemplując muzykę. - Jasne! - przyznał w końcu, przekrzykując gitarę. Po chwili już skakał radośnie w tłumie, skandując Sittin' in a whiskey bar! i mając kompletnie wyjebane na to, co Karolina sobie o nim pomyśli. Piosenka dobiegła końca, a on znowu zwrócił się do niej: - Kupisz piwo? Tak po znajomości?

//fajna piosenka!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   9/6/2012, 20:10

Gdy weszli do klubu właściwego, uderzyła ją znajoma woń papierosów, alkoholu, zmęczonych pogowaniem ludzi. Czyli - typowy klubowy zapaszek. Taak, zdecydowanie za tym tęskniła. Uśmiechniętym, skandującym tłumem, surfowaniem, paleniem z obcymi ludźmi, witaniem się z zespołami i wspólnym piciem i narzekaniem na obecną politykę. Czego można chcieć więcej? Przystojni gitarzyści? I to aż w nadmiarze. Genialna muzyka? Niewątpliwie. Żyć, nie umierać.
I jej towarzyszowi naprawdę się podobało, jeśli mogła to wywnioskować z wielkiego banana na jego obliczu i pasji, z jaką wywrzaskiwał refren piosenki Strain. Tylko piętnastocentymetrowe szpilki powstrzymywały ją od wskoczenia do pogo... I może odrobinę fakt, że byłaby prawdopodobnie jedyną studentką w tym zacnym kręgu. Ha, jeszcze półtora roku wcześniej byłaby pierwsza do surfingu, darłaby się wraz z Mateuszem do refrenu, próbowałaby podwędzić Aleksowi gitarę, Indianinowi pałeczki i być tak najaraną, co Rafciu. Najmłodszy gitarzysta z pewnością nie miał w tym sobie równych od długiego czasu...
- Jasne, nie ma sprawy. Jakie chcesz? - zapytała, grzebiąc w torebce w poszukiwaniu drobnych. Symbolicznie musiała coś dać, nawet jeśli barman prawdopodobnie wyściskałby ją za wypicie wszystkiego w całym klubie. Nie ma to jak starzy, dobrzy znajomi.


//wiem! robię reklamę kumplom^^

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   9/6/2012, 20:23

Tomek wzruszył ramionami i wcisnął jej też jakąś kasę w rękę. - Nie wiem, to, co ty.
Kiedy szła w stronę baru, podziwiał sobie przez chwilę jej tyłek w tych obcisłych dżinsach, zanim odwrócił się z powrotem w stronę sceny i zaczął skakać do następnej piosenki.
Tomasz był zwierzęciem wyjątkowo muzycznym, mógł słuchać absolutnie (prawie) wszystkiego, a już najbardziej uwielbiał koncerty. Korzystając z faktu, że każde z trójki jego rodzeństwa słuchało innej muzyki, podczepiał się pod kogoś z tej radosnej trójeczki, gdy tylko coś się szykowało, w ten sposób zaspokajając swoją stronę rockowo-metalową (Bartek), hiphopowo-reggae'ową (Filip) i indie-dziwnościową (Julka). Stronę hitowo-klubową zaspokajał przy każdej innej możliwej okazji. Teraz nie dość, że czuł się ubrany odpowiednio (koszula, wąskie dżinsy, conversy, pełen lans), to jeszcze miał już odpowiednio dobry nastrój i wydawało się, że był też w odpowiednim towarzystwie. Kiedy Karolina wróciła z piwem, wziął swoje od razu i wypił porządnego łyka, robiąc sobie przy okazji wąsa z pianki.
- A więc zgaduję, że nie jesteś dziewczyną, którą można obracać dookoła siebie, kiedy w tle leci Rihanna?- Tak, Tomaszu, bardzo aluzyjnie to powiedziałeś.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   10/6/2012, 13:20

Nie ma to jak kazać wybrać piwo najmniej znającej się na tym trunku istocie. Ha, musiała chyba zdać się na znajomego za barem, który - bądź co bądź - jakąś wiedzę przez kilka lat doświadczenia posiąść musiał. Na szczęście jedynie trochę się roześmiał na jej widok i pytanie o to, które piwo najmniej rozwodnione podają. Po wymienieniu kilku drobnych złośliwości z dawnymi znajomymi wróciła do towarzysza wieczoru, próbując nie rozlać zacnego alkoholu. Tylko laicy mogli twierdzić, że lawirowanie pomiędzy pijanymi uczestnikami pogo nie należy do grona sportów ekstremalnych.
- Nie należę do dziewczyn, które można przy czymkolwiek obracać, mój panie. - Wywróciła oczami, błagając wszystkich bogów o cierpliwość. Nie wyglądałoby to za dobrze, gdyby rzuciła się na znajomego przez byłym chłopakiem. Po coś przecież znosiła jego towarzystwo, nie mogła tego zaprzepaścić!- Nie wiem, jaką moralność mają mieszkanki Poznania, ale wrocławianki siebie szanują.
Starając się nie zgrzytać zębami, upiła łyk piwa, co tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że nienawidzi go. Jakby w klubach nie mogli sprzedawać wytrawnego wina... Co z tego, że tylko jej podobni by je kupowali. Klient powinien być najważniejszy, a teraz jedynie zniechęcili go do nabywania czegokolwiek na barze. Poza wodą, oczywiście.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   10/6/2012, 13:45

Tomek roześmiał się, pokręcił głową, myśląc sobie, że ta dziewczyna jest po prostu niemożliwa. Napił się jeszcze. Dobre piwo wzięła.
- Nie no, chodziło mi o to, że - i w tym momencie Tomek dostrzegł zbliżającą się ekspansję pogo. Wobec tego, w strachu o swoje i jej życie oraz, rzecz jasna, na pierwszym miejscu, o życie piwa, złapał ją za łokieć i oboje przesunęli się przezornie w bok. - Że nie lubisz tego, co zazwyczaj puszczają w klubach, nie? - zgadnął.
Wyciągnął szyję, próbując dostrzec, czy młodociani fanatycy rocka, wszyscy obowiązkowo w glanach (jedyne słuszne obuwie na okoliczność pogo, Tomek już nie raz się o tym przekonał) trochę się uspokoili, ale nie, nagle wszyscy dookoła zostali w tajemniczy sposób porwani przez melanż. Zanim się Tomasz obejrzał, już ktoś nabił mu porządnego siniaka łokciem i podeptał mu trampki. Nowe trampki. Nowiutkie, z gumą aż bijącą bielą. Kurwa.
Spojrzał na Karolinę, po czym bez pytania przeciągnął ją gdzieś pod ścianę, modląc się, żeby tłum nie wkomponował ich między cegły. - Sorry - wytłumaczył się natychmiast. - Kocham koncerty, ale nienawidzę, kiedy ludzie mnie macają - hm, trochę głupio to zabrzmiało.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   10/6/2012, 14:18

Zamiast wrzasnąć "łapy przy sobie, pierwotniaku" wyszarpnęła łokieć z jego dłoni i przysunęła się bliżej ściany, wykazując nadmierną zapobiegliwość. Dopóki nie zostało się zdeptanym w szpilkach w pogo, nie wiedziało się, co to życie. A ona miała w tym zakresie doświadczenia już aż nadto, niestety. Nie chcąc niszczyć nowych butów (w końcu miliarderką nie była, a jak każda normalna kobieta, obuwie swe kochała miłością matczyną), przytuliła się do ściany i odsuwała za każdym razem, gdy na horyzoncie dostrzegła glany/pieszczochę/ich posiadacza.
- Nie, nie lubię. Naprawdę trudno się było tego domyślić po mojej obecności na takim koncercie i puszczaniu w Guinessie Iron Maiden, nieprawdaż? - prychnęła i upiła kolejnego łyka piwa. Obrzydlistwo, ale na pewno nie większe od jej dzisiejszego towarzysza. Gdzie do jasnej cholery jest jej były chłopak?! To nie miała być radosna randka, tylko manifestacja niezależności względem tego kretyna. Czemu ona ma cierpieć nadaremnie?!
Głupi, głupi, głupi... Nie ma to jak sie wystawiać, gdy pogo nadchodzi. Porwali go w ścianę śmierci i obili okrutnie. Karolina nie mogła powstrzymać się od radosnego uśmiechu na facjacie. Dobrze mu tak. W zasadzie, to dobrze każdemu, kto odpowiednio przez koncertem się nie zabezpieczył. Jak to tak bez glanów?!
- Czyli ciebie ludzie macać nie mogą, a ty innych pewnie tak? Spoko, zapamiętam. - Z obojętnością wypisaną na twarzy rzekła, po czym pomachała do znajomych na scenie, którzy wreszcie ją zauważyli. Dobrze, oni byli, ale gdzie jej eks?! Raz mógłby pojawić się punktualnie. Szczególnie, że wiedziała, co było najczęstszą przyczyną jego spóźnień...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   10/6/2012, 14:33

Przewrócił oczami. Oho, wredna suka kontratakuje. Mógł się tego spodziewać.
- W odpowiednich okolicznościach i ja mogę macać kogoś, i ten ktoś może macać mnie - wyszczerzył się paskudnie. Och, ależ pan jest męski, panie Tomaszu. Żart na poziomie, no naprawdę.
Upił kolejnego porządnego łyka i skrzywił się, bo coś mu łupnęło koło głowy. No pięknie. Głośnik. Naturalnie nie miałby nic przeciwko głośnikom, gdyby płynęła z nich jakaś normalna muzyka, ale właśnie na scenie pojawiła się grupa podejrzanych kolesi z bandanami na głowie i zaczęła produkować coś, co, zdaniem Tomasza, muzyką nie było. Było jazgotem, łomotem, odgłosem karabinu maszynowego, jak zwał, tak zwał. Spojrzał na nią - mina nadąsanej księżniczki jeszcze nie zeszła. Szkoda.
I wtedy przyszło mu do głowy coś absolutnie genialnego.
- Wiesz co - rzucił obojętnie i przerwał swój wywód kolejną dawką piwa - Nie muszę tu być. Dzięki, że mnie tu przyprowadziłaś, ale nie poznałem nikogo ciekawego, mam za to brudne buty i boli mnie żebro. To na razie - uśmiechnął się bezczelnie i zaczął bardzo powoli i metodycznie przeciskać się przez tłum, udając bardzo pewnego siebie mężczyznę, który wie, jak stąd wyjść i jak trafić do domu. Spojrzał jeszcze przez ramię, czy go ta mała nie goni, po czym zaśmiał się sam do siebie i kontynuował udawaną ewakuację.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   11/6/2012, 14:03

Słysząc jego wysublimowany dowcip, wywróciła oczami. Czemu nigdy do Guinessa nie może przyjść przystojny inteligent, z którym da się porozmawiać na tematy inne od piwa i imprez? Och, nie można oczywiście zapominać o licznych zawartych w wypowiedziach sprośnościach! Przecież bez nich nie da się prowadzić egzystencji na zadowalającym poziomie.
- Jak widzę, nie podoba ci sie Alkommando? - spytała nie bez odrobiny złośliwości w głosie. Niewielu było w stanie docenić ich głębokie teksty... Cytując, "Beer, beer, fuckin' whisky, beer, beer, fuckin' beer". Poważnie jednak rzecz ujmując, chociaż ich tekściarz nadawał się do utylizacji w składzie odpadów przemysłowych, perkusistę mieli genialnego. Smarkate to, ale gra jak zawodowiec.
- Z grzeczności skłamię, że bardzo mi z tego powodu przykro. - Wzruszyła ramionami i pomachała mu na pożegnanie. Jej eks nie raczył się zjawić, po co miała więc się torturować obecnością jakiegoś młota? I skoro mu się trampeczki pobrudziły, what a shame, nie będzie go dłużej w zacnym Łykendzie przetrzymywać. Niechaj wraca do Poznania, mamusi i kartofli pyrami zwanych, we wrocławskich klubach muzycznych dla takiego fircyka miejsca nie ma.
Gdyby miała w sobie cokolwiek z kategorii "empatii", zapytałaby się go, czy wie, jak ma trafić do domu. Czy wie, gdzie mieszka. Czy wie, gdzie się właśnie znajduje. Była jednak zwyczajną sobą i nie przejęła się tym w najmniejszym stopniu. Na miły Bóg, Łykend jest w centrum miasta. Niemal naprzeciwko Renomy. Odjeżdża stąd przynajmniej pięć tramwajów w stronę najrozmaitszych akademików w mieście, jakoś się odnajdzie. A jeśli nie? Nie będzie płakać, to na pewno.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   11/6/2012, 15:27

- Dobrze widzisz - krzyknął na odchodnym i kontynuował swoje bardzo powolne wychodzenie z klubu, pełne udawanego przepychania się przez sztuczny tłum oraz kilku poważnych zawahań na temat kierunku, w którym powinien się udać. Parę razy spojrzał niby to od niechcenia za siebie, kamuflując się przy tym niczym francuski szpieg podczas drugiej wojny, ale ona - o dziwo - tkwiła w tym samym miejscu pod ścianą, nawet na niego nie patrząc. Hm. Dziwne. Naprawdę chce zostać sama w takim klubie? Nie boi się sama wracać? Nie potrzebuje towarzystwa? Przecież nie ma tu nikogo znajomego, gdyby miała, pewnie już by z nim gadała. Czyli co? Ma sobie iść? Naprawdę? Skoro nawet nie wie, gdzie?

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   11/6/2012, 16:17

Gdyby widziała jego starania szpiegowskie, roześmiałaby się w głos. Nie obróciła się jednak, nei zerkała ukradniem w jego stronę, naprawdę nie pałała chęcią ogromną do kontynuacji tego wieczora w takim samym gronie. Szczególnie, że na horyzoncie dostrzegła znajomą twarz, której właściciel z wielce pokojowymi zamiarami zbliżał się do niej.
Z początku nie mogła poznać kolegi, jednak już po krótkim powitaniu przypomniała sobie, skąd go zna - Młoda Krew! To seria koncertów nieznanych kapel rockowych, organizowana nieprzerwanie przez tego samego człowieka, który w swej osobie stał przed nią i oferował kupno piwa w ramach odnowienia przyjaźni. Czemu miałaby odmówić? Szczególnie, że mieli o czym konwersować. W przeciwieństwie do Tomaszka...
O wilku mowa, a wilk wciąż tu. Z zagubioną miną stał nieopodal wejścia do klubu i patrzył błagalnie na przechodzących ludzi. Rzuciła mu pelne rozbawienia spojrzenie i pomachała pożegnalnie, po czym przysiadła się obok starego kolegi na wysokim barowym krześle i zagłębiła w rozmowę. Życie jednak potrafiło być piękne. Od czasu do czasu, ale potrafiło.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tomek Madej

avatar

Male Liczba postów : 87
Wiek : 21
Piętro : czwarte
Skąd : poznań, miasto doznań
Kierunek : gospodarka przestrzenna
Multikonta : Miśka

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   11/6/2012, 16:56

Tomek już-już odwracał się na pięcie i przepychał z powrotem do niej, bo jednak głupio było mu ją zostawić tu samą, ale w tym momencie jego oczy ujrzały scenkę, której nigdy by się nie spodziewał: ona z kimś rozmawiała. Z jakimś facetem. I chyba naprawdę miała ochotę z nim rozmawiać.
No kurwa. Naprawdę, Losie? Musisz mu to robić?!
Prychnął gniewnie i, napotkawszy wyjście, opuścił klub, wściekły na samego siebie, że podryw mu nie wyszedł. A wypytawszy tysiąc osób, jak dojechać na ulicę Powstańców Śląskich, wsiadł w końcu do właściwego tramwaju i z żalem pojechał do domu.
Biedny Tomasz.

z/t, koniec.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność,
nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karolina Wasilewska

avatar

Liczba postów : 46
Wiek : 20 lat
Piętro : III
Skąd : Wroclove
Kierunek : lekarski

PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   11/6/2012, 17:46

Karolina natomiast spędziła przemiły wieczór. W towarzystwie Tadeusza, dla przyjaciół Tadzika, wypiła jeszcze jedno piwo, porozmawiała z nim dosyć długo, wymieniła się najświeższymi informacjami dotyczącymi życia studenckiego we Wrocławiu i wyraziła głęboki żal dotyczący jego przynależności do innego akademika. Los jednak nie jest tak bardzo łaskawy, ale mimo wszystko była w stanie przeżyć.
A to wszystko bez najmniejszej myśli o dziwnym brunecie.
Zauważyła jego gniewne spojrzenie, gdy wychodził. Czy on naprawdę oczekiwał, że sie za nim rzuci w pogoń?! Tak, brakowało jedynie zgubionego pantofelka i byłby Kopciuszek pełną gębą. On ją zaprosił, on się wyniósł, jego strata. Next time, honey. Albo lepiej i nie. Dla obojga lepiej.
Do swego nowego domu trafiła bez przeszkód - pieszo. Bo czemu nie? Pogoda ładna, księżyc jako tako widoczny, wszystko w jak najlepszym porządku. Nikt jej nie napadł. Nic jej się nie stało. Nikt jej się nie napatoczył ani nie naraził. Naprawdę, udany dzionek. Dlatego z firmowym uśmiechem na ustach trafiła do pokoju, zauważyła brak pożal-się-boże-współlokatorki i grzecznie poszła spać, choć pierwsza dopiero wybiła.
A to wszystko bez najmniejszej myśli o dziwnym brunecie.

z/t

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

You say I'm a bitch like it's a bad thing.

See Meet Call
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub muzyczny "Weekend"   

Powrót do góry Go down
 
Klub muzyczny "Weekend"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
IMPROVE! :: WROCŁAW :: Inne-
Skocz do: